O tym, dlaczego DEI staje się fundamentem nowoczesnego hotelarstwa, rozmawiamy z Anna Kostrzewa, Learning and Development Manager Eastern Europe w Accor.

Anna Kostrzewa – Learning and Development Manager Eastern Europe w Accor.

Czym jest DEI (Diversity, Equity, and Inclusion) w hotelarstwie i dlaczego jest ważne?

W temacie DEI (Różnorodności, Równości i Włączania/Inkluzywności) łatwo uciec w tabelki i wskaźniki, ale dla mnie, jako lidera, to przede wszystkim opowieść o drugim człowieku i jego prawie do godności. Chciałabym pokazać Wam, dlaczego te trzy litery – D, E i I – są biciem serca prawdziwej gościnności.

Wyobraźcie sobie gościa, który przekracza próg hotelu. W mojej filozofii DEI oznacza, że ten człowiek powinien poczuć, że cała ta przestrzeń została zaprojektowana właśnie z myślą o nim – nie „pomimo” tego, kim jest, ale właśnie z pełnym uwzględnieniem jego wyjątkowości. Hotelarstwo to front ludzkich spotkań: obsługujemy osoby o różnych wyznaniach, orientacjach czy sprawnościach. Jeśli stworzymy standardy tylko dla „modelowego gościa”, zawiedziemy wszystkich innych. A nikt nie chce czuć się błędem w systemie.

Czym jest „inkluzywna gościnność” i czym różni się od standardowej obsługi?

Często powtarzam zespołom, że standardowa obsługa pyta o potrzeby „typowego gościa”, ale inkluzywna gościnność patrzy w oczy konkretnemu człowiekowi. To przejście od mechanicznego uśmiechu do prawdziwej uważności.

Pamiętam historię, która wydarzyła się kilka lat temu i do dziś jest dla mnie jedną z ważniejszych lekcji pokory w zarządzaniu. W lobby hotelowym obserwowałam starszego mężczyznę, który komunikował się w sposób niewerbalny. Recepcjonista, choć pełen dobrych chęci, zupełnie nie wiedział, jak zareagować na tę „odmienność” od standardowego profilu klienta. Zaczął mówić do tego pana nienaturalnie głośno i bardzo powoli, niemal jak do dziecka, nieświadomie go stygmatyzując na oczach całego wypełnionego lobby. Pomyślał pewnie, że tamtemu będzie w ten sposób łatwiej wyczytać komunikat z ruchu warg, ale to nie pomogło.

Widziałam w oczach tego człowieka ogromne zażenowanie – on nie potrzebował litości ani bycia „atrakcją” wieczoru, tylko zwykłego, partnerskiego traktowania i szacunku. Ten jeden odruchowy moment sprawił, że ten Pan poczuł się niewidzialny jako człowiek, a widoczny jedynie jako „problem do rozwiązania”.

To był ten moment, który dosadnie pokazał, że bez narzędzi DEI każda gościnność to tylko puste słowo. Dziś uczymy zespoły, by w takich chwilach nie ulegały lękowi czy wyuczonym schematom, ale postawiły na uważność i elastyczność.

Przejście od sztywnego skryptu do autentycznej obecności. Do ciekawości drugiego człowieka. Takie podejście to esencja mojej filozofii zarządzania – chronimy godność każdego człowieka, zamiast go szufladkować, i budujemy poczucie bezpieczeństwa, którego każdy z nas potrzebuje, by czuć się „u siebie”.

Czy różnorodność zespołu przekłada się na jakość serwisu? Czy gość „czuje” różnicę?

Tak – i to na kilku poziomach. Po pierwsze, różnorodny zespół ma szerszy repertuar doświadczeń. Pracownik, który sam był kiedyś „inny” w jakimś kontekście, ma większą empatię wobec gości, którzy czują się niepewnie lub niewidzialnie.

Po drugie, szkolenia z inkluzywności rozwijają coś, co nazywam kompetencją kulturową w działaniu – nie chodzi o wiedzę encyklopedyczną o zwyczajach innych narodów, ale o refleks: „Sprawdzam swoje założenia, zanim zareaguję.”

Z mojego doświadczenia – również z czasów wdrażania zmian w mediach – wynika jedna prosta prawda: jeśli pracownik czuje się niewidzialny lub wykluczony w swoim zespole, nie będzie miał energii, by tworzyć ciepłą atmosferę dla innych ludzi.

Gość tego nie nazwie. Nie powie: „Och, czułem, że ten hotel ma świetną politykę DEI.” Ale powie: „Tu było miło. Czułam się swobodnie. Wrócę.” To jest właśnie miernik sukcesu.

Jakie są najczęstsze bariery powodujące wykluczenie gości?

W mojej pracy z zespołami zawsze powtarzam, że bariery w gościnności to nie tylko progi w drzwiach – to przede wszystkim niewidzialne ściany, które sprawiają, że człowiek czuje się w danym miejscu obco. Kiedy myślę o wykluczeniu, widzę konkretne twarze i sytuacje, które dzielę na trzy bolesne, ale możliwe do uzdrowienia kategorie:

Świat pełen „stopni” – bariery fizyczne

Często patrzymy na hotel i widzimy piękny design, ale osoba poruszająca się na wózku widzi tor przeszkód. Bariery fizyczne to coś więcej niż brak windy czy zbyt ciasne przejście. To ten moment, gdy gość z wadą wzroku nie może zamówić kolacji do pokoju, bo menu jest tylko drukowane, bez wersji cyfrowej czy brajlowskiej. To lęk osoby niesłyszącej, która kładzie się spać, nie wiedząc, czy w razie pożaru dostrzeże sygnał alarmowy, bo w pokoju brakuje sygnalizacji świetlnej. Jako managerowie możemy to zmierzyć i naprawić, ale musimy najpierw zacząć widzieć przestrzeń oczami każdego gościa.

Samotność w tłumie – bariery językowe i informacyjne

To jest wykluczenie, które dzieje się w ciszy. Wyobraźmy sobie gościa, który nie mówi w naszym języku i czuje, że każda próba kontaktu z personelem narazi go na ocenę lub zniecierpliwienie. Taka osoba często po prostu milczy, rezygnując z prośby o pomoc. To, co nazywamy „zaniechaniem” – brak materiałów w wielu językach czy nieznajomość podstaw języka migowego – to dla gościa jasny komunikat: „Nie przewidzieliśmy tu Twojej obecności.”

Niewidzialny ciężar – bariery psychologiczne i kulturowe

Te są najtrudniejsze, bo mieszkają w naszych głowach i odruchach. To ten moment, gdy osoba z niepełnosprawnością zamiast profesjonalnego szacunku spotyka się z nadmiernym, upokarzającym litowaniem się personelu. To lęk gościa ze społeczności LGBTQ+ czy osoby o innym pochodzeniu kulturowym, którzy zastanawiają się: „Czy mogę tutaj po prostu być sobą?”.

Pracując z zespołami, uczę ich bycia autentycznym i uważnym. DEI to narzędzie, które pozwala nam rozpoznać te mikro-momenty, zanim zamienią się w incydent. Bo sukcesu hotelu nie mierzy się brakiem skarg, ale tym, czy gość wyjedzie z poczuciem: „Czułem się tu swobodnie. Wrócę”.

Z mojego doświadczenia – czy to w hotelarstwie, czy w mediach – wynika jedno: wystarczy zacząć od jednego pytania do swoich ludzi: „Co sprawia, że czujecie się tu niewidzialni?”. Odpowiedź na to pytanie to pierwszy krok, by zamienić standardową procedurę w prawdziwą, inkluzywną gościnność.

Czy mogłabyś podać przykład sytuacji, w której ta wiedza poprawiła relację z gościem/gościnią?

Wierzę, że w hotelarstwie – i w każdym innym biznesie – nie sprzedajemy tylko usług, ale przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa i bycia zauważonym. Kiedy zdejmiemy z DEI warstwę trudnych definicji, zobaczymy pod nią po prostu drugiego człowieka.

Oto jak widzę te kluczowe kwestie, opowiedziane z perspektywy moich doświadczeń i serca:

Pamiętam historię, która wydarzyła się dekadę temu i do dziś jest dla mnie najważniejszą lekcją uważności. Obserwowałam recepcjonistkę podczas meldunku gości, którzy nie wpisywali się w „standardowy” schemat, jaki miała w głowie. Zamiast zapytać o ich potrzeby, kurczowo trzymała się procedur i formularza. Ten jeden moment, w którym zamiast zobaczyć człowieka, zobaczyła „przypadek do obsłużenia”, sprawił, że goście poczuli się ocenieni i po prostu wyszli.

Dziś, szkoląc zespoły, uczę ich jednego, magicznego zwrotu: „Jaki układ łóżek Państwu odpowiada?”. To nie jest tylko techniczne pytanie. To deklaracja: „Szanuję Twoją prywatność i nie oceniam Twoich relacji”. To jest DEI w najczystszej, ludzkiej postaci – zamiana sztywnego skryptu na autentyczną obecność, która chroni godność każdego, kto przekracza nasz próg.

Jako trenerka, z jakimi największymi oporami lub mitami na temat DEI spotykasz się podczas szkoleń? Jak przekonujesz nieprzekonanych, że to ma sens?

Podczas szkoleń często spotykam się z obawami, które nazywam „mitami o chłodnym biznesie”. Staram się je ocieplać, pokazując, co tracimy, gdy zamykamy się na różnorodność… I że profesjonalizm to wcale nie jest sztywność i schemat:

  • „To tylko poprawność polityczna” – odpowiadam wtedy historiami o realnych ludziach. Dane pokazują jasno: hotele, które dbają o atmosferę akceptacji, mają znacznie lepsze opinie i gości, którzy wracają, bo czują się tam po prostu swobodnie.

  • „Nie zadowolimy każdego” – to prawda, nie o to chodzi. Chodzi o to, by nie zawodzić nikogo w jego podstawowej potrzebie bycia uszanowanym.

  • „Mój hotel jest za mały” – w małym obiekcie każda emocja jest pod lupą. To właśnie tam jeden gest inkluzywności, jedna chwila prawdziwego zrozumienia, buduje legendę miejsca szybciej niż jakakolwiek reklama.

Przekonuję liderów, że inkluzywność to nie jest „dodatek” – to nasza największa przewaga w świecie, w którym każdy tęskni za autentycznością.

Sektor hotelowy opiera się na pracy zespołowej pod presją czasu. Jak inkluzywne zarządzanie wpływa na rotację i zaangażowanie?

Przez lata mojej kariery zawodowej widziałam jedną stałą: pracownik, który nie może być sobą, nigdy nie da z siebie wszystkiego gościom czy klientom. Branża hotelarska krwawi z powodu rotacji, ale lekarstwo jest proste: inkluzywne zarządzanie.

Wierzę w filozofię bycia liderem, który widzi w pracowniku człowieka z jego unikalną historią i stylem życia. Kiedy tworzymy miejsce, gdzie zasady są przejrzyste, a różnorodność jest paliwem dla kreatywności, ludzie przestają szukać innej pracy. Nie zostają dlatego, że muszą, ale dlatego, że chcą tu być i czują, że przynależą. Każdy lider może być inny, tak jak różni są nasi pracownicy, i to jest nasza największa siła.

Z mojego doświadczenia wynika, że najwspanialsze zmiany zaczynają się od małych kroków i bezpiecznych pytań, które otwierają serca i głowy na drugiego człowieka.

Jakie konkretne narzędzia warto wdrożyć?

W rekrutacji: anonimizacja CV (usunięcie imienia i wieku z pierwszego etapu oceny), ustrukturyzowane rozmowy kwalifikacyjnej z tymi samymi pytaniami dla każdego kandydata, aktywne poszukiwanie kandydatów z różnych grup.
W standardach obsługi: neutralne formularze (bez pola „pan/pani” jako jedynych opcji), szkolenia z mikroagresji i nieświadomych uprzedzeń, procedury reagowania na incydenty dyskryminacji wśród gości i personelu.
W projektowaniu przestrzeni: audyt dostępności (nie tylko wózkowy – także sensoryczny, dla osób z autyzmem czy nadwrażliwością), informacje w formatach alternatywnych.
W kulturze organizacyjnej: regularne anonimowe ankiety dla pracowników, otwarte forum do zgłaszania problemów, mentoring i ścieżki awansu dla niedoreprezentowanych grup.

Jak mierzyć sukces działań DEI w hotelu? Po czym poznać, że dany obiekt rzeczywiście stał się miejscem otwartym i równym dla wszystkich?

Kilka wskaźników, które polecam:

  • Dane twarde: struktura demograficzna zespołu i jej zmiany w czasie, wskaźnik rotacji z podziałem na grupy, wyniki rekrutacji

  • Feedback gości: analiza recenzji pod kątem wzmianek o dostępności, atmosferze, dyskryminacji

  • Feedback pracowników: badania satysfakcji z pytaniami wprost o poczucie przynależności i sprawiedliwości

  • Audyty zewnętrzne: certyfikacje (np. standardy dostępności)

  • Incydenty: liczba i charakter skarg – i co ważniejsze, jak zostały rozwiązane

Sukces to nie brak skarg. Sukces to kultura, w której skargi mogą być bezpiecznie zgłaszane i są traktowane poważnie.

Gdybyś miała dać jedną radę komuś, kto chce zacząć wdrażać DEI, ale boi się, że to zbyt skomplikowane – co byś mu powiedziała?

Jeśli boisz się, że DEI to zbyt wielki projekt, mam dla Ciebie radę, którą sama stosuję: zacznij jutro od jednej małej rzeczy. Nie od wielkiego dokumentu, ale od pytania zadanego swoim ludziom: „Czy jest coś, co sprawia, że czujesz się tu niekomfortowo?”.
Zaczynając od bezpiecznych tematów i małych kroków, otwieramy głowy na drugiego człowieka. W inkluzywności nie chodzi o to, by zadowolić wszystkich – to niemożliwe. Chodzi o to, by nie zawodzić nikogo w jego podstawowej potrzebie bycia uszanowanym. Bo w końcu o to w tym wszystkim chodzi: by każdy z nas, niezależnie od tego, po której stronie lady stoi, czuł się po prostu u siebie.
DEI nie jest projektem z początkiem i końcem. To zmiana sposobu myślenia – a każda zmiana myślenia zaczyna się od jednego pytania zadanego z prawdziwą ciekawością.
Skomplikowane staje się prostsze, gdy przestajemy pytać „czy musimy?” i zaczynamy pytać „jak możemy”?

Jesteśmy z Tobą – jako praktycy DE&I – na każdym etapie Twojego biznesu. Potrzebujesz wsparcia?

Szkolimy, eksplorujemy, planujemy, konsultujemy, wdrażamy i celebrujemy. Poznaj nasze usługi i zacznij z nami współpracę!

Badania i audyty DE&I

Przeprowadzamy badania i audyty, które pozwolą Ci zdiagnozować środowisko pracy w zintegrowanych wymiarach DE&I.

Opracowanie strategii
i action planów DE&I

Pomożemy Ci w systemowym ukierunkowaniu działań DE&I, spójnymi z celami biznesowymi.

Szkolenia, warsztaty, webinary

Rozwiniemy kompetencje DE&I Twoich zespołów. Zbudujemy DE&I IQ całej organizacji, od specjalisty po CEO.